Styczeń 28, 2012
Diem perdiderunt
sobota, 28 stycznia 2012
W Polsce trudno przejść dwa kroki, nie potykając się o żaden symbol. Na przedwczorajszej demonstracji w Poznaniu policjanci się potknęli – spałowali manifestanta na ulicy Matyi:
Matyja, jakby ktoś nie wiedział, to człowiek, który 28 VI 1956 rozpoczął powstanie przeciw komunistom, wyprowadzając poznańskich robotników na ulice. Nie miał życiorysu nadającego się na czytankę patriotyczną dla dzieci. Był folksdojczem i agentem UB. W pewnym momencie podjął jednak właściwą decyzję i tak został bohaterem narodowym.
Kilka osób w ostatnich dniach zmarnowało swoją szansę, by podjąć właściwą decyzję. Przede wszystkim Jadwiga Rodowicz, ambasador RP w Japonii. To ona podpisała ACTA. Mogła zamienić karierę dyplomatyczną na status bohaterki – oświadczyć, że nie podpisze, wyjść i trzasnąć drzwiami. Wolała słuchać poleceń Tuska. Jej sprawa, ale drugiej takiej okazji może w życiu nie mieć.
W ruchu wolnościowym najbardziej rozczarował Martin Lechowicz. Na czwartkowym marszu osobiście rozdałem kilkaset kontestacyjnych ulotek. Co mają sobie pomyśleć ludzie, którzy je wzięli, kiedy wejdą na stronę główną Kontestacji i dowiedzą się, że w sprawie ACTA założyciel tego radia jest za, a nawet przeciw?
Nie jest zaskoczeniem, że nie do końca radzi sobie z sytuacją Korwin. Przez lata próbował przekonać Polaków, że jesteśmy MY, a przeciw nam są ONI. Kiedy Polacy sami w to uwierzyli, kiedy wreszcie zabrali się za obalanie rządu, wymyśla bojkot towarów amerykańskich – tak jakby to Amerykanie byli winni, że Tusk chce wprowadzić w Polsce cenzurę. Tym samym Korwin osłabia przekaz, na zbudowaniu którego tak bardzo mu dotąd zależało. Obawiam się, że nieumiejętność wykorzystania właściwej chwili – tak jak to robił przy dwóch ostatnich Marszach Niepodległości – może w ostatecznym rozrachunku zaszkodzić mu bardziej niż wszystkie Hitlery, kobiety przy garach i niepełnosprawne dzieci.
Tagi: ACTA korwin Martin Lechowicz Matyja Policja Poznań Protesty
19:32, iulius , Polonia
Link Dodaj komentarz »