04.10.09

Monarchia

Opublikowany w Polonia, Varia @ 8:31 pm - autor: iulius

niedziela, 22 marca 2009
Monarchia
Stali czytelnicy wiedzą, że rzadko zajmuję się tu kwestiami natury ogólnej. Najczęściej komentuję konkretne przypadki, nieraz – konkretne doniesienia medialne. Ktoś mógłby nabrać przez to błędnego przekonania, że zależy mi tylko na mniejszych lub większych poprawkach do obecnego systemu polityczno-gospodarczego. Zamieszczam tu te drobne propozycje, bo lubię rozwiązania rzeczywistych problemów. To jednak nie oznacza, że przez poprawę Rzeczypospolitej rozumiem tylko łatanie pojedyńczych dziur. Wręcz przeciwnie – sądzę, że państwo polskie wymaga przebudowy całkowitej, fundamentalnej, po której mało co zostanie w postaci takiej jak dziś.

Zajmijmy się więc tym razem dla odmiany tematem zupełnie podstawowym: organizacją władzy państwowej.

Wyjdziemy od dwóch założeń, z których pierwsze powinno być uznane za słuszne przez wszystkich bez względu na poglądy, drugie zaś przez każdego zwolennika wolnego rynku:

1) Instytucja mała działa sprawniej od analogicznej instytucji dużej.
2) Instytucja prywatna działa sprawniej od analogicznej instytucji publicznej.

Choć są to rzeczy zupełnie oczywiste, podajmy dla porządku uzasadnienia.

Instytucja mała działa sprawniej od dużej dlatego, że przywódca może ją lepiej nadzorować. Szybciej dostrzegane są powstające problemy, a część tych wynikających z samowoli podwładnych w ogóle nie powstaje. Łatwiej też zaadaptować się do nowej sytuacji. Rzecz jasna, zasada zawodzi w przypadku instytucji zbyt małej, by w ogóle wykonywać postawione przed nią zadania.

Powód przewagi instytucyj prywatnych nad publicznymi jest powszechnie znany: to odpowiedzialność właściciela, która motywuje do jak najlepszych decyzyj. Kto zarządza własnym majątkiem, będzie zawsze postępować najskuteczniej jak potrafi. Zarządca cudzej własności nigdy nie ma do tego równie silnej motywacji, a może nawet mieć powody, by świadomie postępować źle – na przykład wtedy, gdy ma okazję coś właścicielowi ukraść. Na marginesie dodajmy, że istnieją instytucje formalnie prywatne, które jednak nie spełniają tej zasady, bo nie mają rzeczywistego właściciela. Są to na przykład spółki akcyjne.

Założenia te są prawdziwe dla dowolnej instytucji, także dla państwa. Widać od razu, że współczesna Rzeczpospolita Polska ich nie spełnia. Nie ma nikogo, kto mógłby się czuć jej właścicielem, a gdyby nawet miała, nie mógłby zarządzać nią skutecznie ze względu na wielki rozmiar administracji koniecznej dla terytorium zamieszkanego przez niemal czterdzieści milionów ludzi. Sądzę, że by państwo tej wielkości mogło funkcjonować, potrzeba może nawet kilku tysięcy urzędników. Nikt nie potrafiłby dopilnować działań takiego tłumu.

Jak wobec tego powinien wyglądać ustrój Polski, jeśli miałby on spełniać powyższe założenia?

Przede wszystkim, państwo musi mieć jednego władcę. Dyktatura może się sprawdzić podczas życia swojego twórcy, ale łatwo upada po jego śmierci. Przykładem jest tu Hiszpania, która pogrążyła się w demokracji, gdy tylko umarł Franco. W perspektywie czasowej dłuższej niż kilkadziesiąt lat konieczna jest monarchia, i to monarchia dziedziczna. Dynastia nie tylko zapewni stabilność rządów, ale też sprawi, że każdy kolejny władca będzie brał pod uwagę przyszłość państwa wykraczającą poza czas jego życia – wszak władzę odziedziczy jego rodzina.

Jak widać, ustrój monarchiczny wynika wprost z drugiego założenia. Liberalizm bez monarchizmu to pogląd wewnętrznie sprzeczny.

Pozostaje jeszcze kwestia ograniczenia rozmiaru instytucyj władzy do takiego, by można było sprawnie zarządzać. Oczywiście nie może być mowy o zmniejszeniu terytorium – postawy samobójcze zostawmy pacyfistom i innym lewakom. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, by państwo podzielić na samorządne byty polityczne. Nawet dziś istnieją “samorządy” i, choć mają zdecydowanie za małe kompetencje, działają – zwłaszcza te gminne – stosunkowo dobrze. Nic zresztą dziwnego – wynika to wprost z naszego pierwszego założenia.

Również na tym niższym poziomie działa zasada druga, zatem tu też powinniśmy przyjąć władzę monarchów. Ilu powinno ich być? Odpowiedź jest prosta: tylu, by władca całości mógł nadzorować ich osobiście. Możemy nazywać ich xiążętami, zaś władcę związkowego państwa królem. Warto tu się zastanowić, które kompetencje należy zarezerwować dla króla. Są to te sprawy, w których duży może więcej, czyli przede wszystkim wojsko i polityka zagraniczna. Do tego należy dodać czuwanie nad jednością Rzeczypospolitej. Król powinien rozstrzygać spory między xiążętami i pilnować, by nie ograniczali swobody przepływu ludzi i towarów. Xiążęta zajmowaliby się całą resztą, a więc na przykład prawem karnym. Konkurencja zmuszałaby ich do prowadzenia rozsądnej polityki, w szczególności utrzymywania mało uciążliwych podatków.

Taki ustrój – federalna monarchia – byłby sprawniejszy tak od obecnego, jak i od różnych półśrodków w rodzaju demokratycznej federacji czy scentralizowanej monarchii. Czy byłby idealny? To już zależy od szczegółów. Będę więc nadal zajmował się tu szczegółami. Niektórzy powiedzą, że ideału w ogóle nigdy nie da się osiągnąć.

I tylko ci nie osiągną go na pewno.

Dodaj komentarz