01.02.09

Doctor erroris causa

Opublikowany w Orbis, Polonia, Posnania @ 4:08 pm - autor: iulius

wtorek, 09 grudnia 2008
Doctor erroris causa
I znowu zobaczę, co nieraz widziałem
Że mędrcy przyznali znów laur akademii
Za dowód niezbity, że czarne jest białe
(J. Czech, Kataryniarz)

Był ponoć czas, gdy wydziały ścisłe uczelni wyższych stanowiły ostoję wolnej myśli. Wielokrotnie słyszałem opinie, że w PRL ludzie nieprzychylni systemowi wybierali studia z zakresu matematyki czy inżynierii, ponieważ w tych dziedzinach nie było takiej presji ideologicznej jak w przypadku filozofii, prawa czy historii.

Świat jednak się zmienia. Obecny eurokomunizm jest dużo wyższą formą rozwoju niż dawny komunizm sowiecki. Choć cele pozostały te same, metody stały się o wiele subtelniejsze. Tam, gdzie ZSRR potrzebował czołgów, UE wystarcza telewizja i gazety.

Dzisiaj wydziały ścisłe krzewią obowiązujące standardy dobromyślenia z równym zaangażowaniem, co humanistyczne. Nastąpił przy tym podział zadań, który, jak wiemy z lektury Adama Smitha, stanowi podstawowy warunek rozwoju. Chómaniści (nie godzi się ich zaszczycać imieniem Humanistów) najczęściej zajmują się rozmaitymi dżenda stadis, równymi szansami i walką przeciw kulturze. Przyrodnikom i inżynierom powierzono natomiast świętą wojnę ze Zmianami Klimatycznymi (dawniej: Globalnym Ociepleniem, jeszcze dawniej: Efektem Cieplarnianym).

Myślałem, że najbardziej bezczelnym przykładem tej działalności podczas poznańskiej konferencji będzie przyznanie Albertowi Gore’owi doktoratu honoris causa UAM. To lizidupstwo jeszcze można by jakoś wybaczyć, w końcu w gronie osób wyróżnionych owym tytułem znajdują się już takie osobistości jak Małgorzata Honeckerowa. Okazało się niestety, że oprócz niespecjalnie szkodliwych pochlebców są w gronie poznańskich naukowców prawdziwi przodownicy pracy na polu propagandy.

WySRol, obecnie przez osoby bez poczucia humoru zwany Uniwersytetem Przyrodniczym, ma dla studentów rozważających uczestnictwo w organizowanym jutro festiwalu kłamstwa propozycję nie do odrzucenia:

Bonus potwierdzający udział w programie „Dnia edukacji ekologicznej” uprawnia studenta do podniesienia o ½ oceny z zaliczenia (egzaminu) jednego przedmiotu obowiązującego w roku akademickim 2008/2009. Przedmiot taki powinien być choć częściowo związany z przyrodą i jej ochroną, z ekologią, klimatologią, ochroną środowiska, inżynierią środowiska itp.

Kiedyś oceny dostawało się za wiedzę, umiejętności lub przynajmniej sympatię wykładowcy. Ale mamy postęp i dziś decyduje udział w seansach filmów propagandowych.

Na odtrutkę polecam wywiad z jednym z najbardziej znanych wrogów kłamstwa klimatycznego, profesorem Jaworowskim. Warto poszukać także jego artykułów – chociażby z Postępów Fizyki sprzed bodaj roku – w których pan profesor polemizuje z opiniami ekoterrorystów na różne tematy, od katastrofy czarnobylskiej po skażenie ołowiem. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie.

Nie ma chyba wątpliwości, że człowiek oddziałuje na środowisko – wystarczy wspomnieć o wyrębie lasów albo o przemyśle, który zatruwa powietrze. A skoro naukowcy się spierają, to może warto dmuchać na zimne?

Powtarza pan propagandę ekologów. Proszę zauważyć, że człowiek najbardziej zaingerował w środowisko naturalne, gdy powstało rolnictwo, a więc kilka tysięcy lat temu. Gdyby jednak nie rolnictwo, to nadal mieszkalibyśmy w lasach. Mówi pan: przemysł, i zgoda. Wrzucamy do atmosfery różnego rodzaju związki chemiczne. Głównie dwutlenek węgla. Tylko proszę zwrócić uwagę na proporcje. Jeśli podzielimy strumienie CO 2 na: naturalne (oceany, lądy i wulkany) oraz pochodzenia ludzkiego (samochody, oddychanie ludzi, paliwa kopalne, cement, rolnictwo), to ten drugi stanowi zaledwie 4,7 proc. strumienia naturalnego. Wszelkie dane wskazują, że ocieplenie klimatu nie ma związku z zawartością CO2 w powietrzu. To znaczy wysokość stężenia tego gazu w okresach historycznych jest powiązana skutkowo, a nie przyczynowo z klimatem planety. Najpierw następuje ocieplenie, a dopiero wskutek rosnącej temperatury zwiększa się zawartość dwutlenku węgla w powietrzu. Dzieje się tak dlatego, że najwięcej CO2 jest w oceanach, które im wyższa temperatura, tym bardziej oddają ten gaz do atmosfery.

Dodaj komentarz