09.09.08

Si vis mortem, para pacem

Opublikowany w Polonia tagged , @ 3:20 pm - autor: iulius

“Gazeta Wyborcza”, jak zawsze czujna, odkryła kolejne zagrożenie dla praw człowieka, demokracji i sprawiedliwości społecznej. Są nim Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej, które – wstyd i hańba! – używają broni. I to takiej, która służy, wyobraźcie sobie Państwo, do zabijania!

Oczywiście w cywilizowanym kraju, jakim Rzeczpospolita ma zamiar się stać w przyszłości, w drodze ratyfikacji traktatu lizbońskiego, nikt nikogo nie zabija. Kara śmierci jest tak gruntownie zakazana, że nie wolno zabić nawet wrogiego żołnierza na wojnie. A w ogóle to armia nie jest potrzebna, bo cywilizowane państwa wojen nie prowadzą, a jak ktoś komuś zagraża, to Sarkozy zaraz jedzie go przekonać, żeby nic złego nie robił. Jeśli to nie pomaga, Parlament Europejski uchwala rezolucję potępiającą obie strony konfliktu i wszyscy prawdziwi Europejczycy są zadowoleni. A jak ktoś zadowolony nie jest, bo na przykład Rosja właśnie dokonała rozbioru jego kraju, to znaczy, że jest szaleńcem, dyktatorem i agentem USA.

W tym właśnie duchu dokonuje się reforma polskiej armii. Polega ona przede wszystkim na profesjonalizacji. Ponieważ najbardziej profesjonalni żołnierze to oficerowie, jeden oficer będzie w SZ RP przypadać na dwóch podoficerów i poniżej jednego szeregowca. Łącznie ma być mniej więcej tylu żołnierzy, co w Szwajcarii (tak, drogi Czytelniku, dobrze pamiętasz: Szwajcaria to ten siedmiomilionowy kraik otoczony wysokimi górami, który w przeciwieństwie do nas z żadną Rosją nie graniczy).

Zachęcony perspektywą służby w tak potężnej formacji, zajrzałem wczoraj do WKU. Tam powiedziano mi, że aby zostać oficerem mogę iść na 4,5-letnie studia magisterskie lub po cywilnym magisterium ukończyć roczne studium. Uczelnie wojskowe nie zauważyły, że wszędzie wprowadzono teraz studia dwustopniowe i żadnej oferty dla kandydatów z licencjatem nie mają. Bo też po co komu oficer? Oficerowie w wojsku już są, samych majorów i pułkowników ponoć jedenaście tysięcy. I potem siedzi pan major w WKU i wykorzystuje swoje doświadczenie i fachową wiedzę z zakresu przystawiania pieczątek. Kto natomiast by się wojsku przydał? Kandydaci na szeregowych, poszukiwani w remizach strażackich w małych miasteczkach dotkniętych bezrobociem. Jak znajdzie się wśród nich taki, co po maturze nie znajdzie innej pracy i nie dostanie się na studia, to może nawet w nagrodę za zaradność zostać podoficerem.

I tylko dlatego, ze względu na kluczową dla gospodarki społecznie uświadomionej rolę wojska w tworzeniu miejsc pracy, nie zostanie ono na razie rozwiązane. Ponieważ jednak młodzieńcy z maturą bez szans na lepsze zajęcie i oficerowie od trzydziestu lat siedzący za biurkiem mogliby sobie albo komuś innemu zrobić krzywdę, trzeba im zabrać broń. Na początek miny przeciwpiechotne i głowice kasetowe, później F-16 (przeciwko którym cały czas trwają protesty dzielnych aktywistów społecznych), marynarkę (z tą nie ma problemu, bo za parę lat wszystkie okręty zardzewieją do reszty i utoną same), wreszcie karabiny.

I wtedy wreszcie Europa będzie mogła bez przeszkód się zjednoczyć – od Irlandii po Władywostok!

Plus minus

Opublikowany w Orbis, Polonia tagged , , @ 3:18 pm - autor: iulius

W Rzeczypospolitej Polskiej wzrost PKB w drugim kwartale tego roku wyniósł +1,5%. W tym samym czasie w krajach strefy euro był ujemny, na poziomie -0,2%. Z tej okazji wszystkim zwolennikom przyjęcia w Polsce euro i dalszej integracji z UE dedykuję dwa bardzo ciekawe filmiki: