11.19.09
Discenda est virtus
Proszę państwa, zagadka. Kto wypowiedział poniższą złotą myśl?
Pytanie: Co jest złego w ideologii prorodzinnej?
Odpowiedź: Wychowanie prorodzinne uczy szacunku wobec wartości, które bywają korupcjogenne w sferze publicznej. Rodzina jest „wsobna”, jej członków chroni się (jak dziecko ukradnie, to się go nie wyda), dba się o szczęście, a nie o społeczne zaangażowanie, w rodzinie ważna jest miłość, a nie rzetelność czy obowiązkowość, dobroć, a nie uczciwość, rodzinę się wspiera, pomaga jej członkom.
Hitler? Stalin? Któż może uważać rodzinę za szkodliwą dla społeczeństwa? Komu przeszkadza miłość, dobroć i pomoc bliskim?
Proponuję chwilę namysłu, z filmem o konfrontacji postawy prorodzinnej z prospołeczną w tle.
I co, wiecie już? Tu możecie sprawdzić. A na przyszłość uważajcie, gdy kogoś będą w Waszej obecności tytułować “etykiem”.
Sacrosancti
Bandytów na świecie jest wielu. Wśród nich pewna grupa wyjątkowo niebezpiecznych oszustów:
Skuteczną metodą podszywania się pod innych jest podawanie się za rzeczników prasowych. Yes Meni byli już rzecznikami Światowej Organizacji Handlu, McDonaldsa, ministerstwa Mieszkalnictwa i Rozwoju Miejskiego USA oraz Dow Chemical. W imieniu ostatniej z firm jeden z Yes Menów wygłosił przed kamerami telewizji BBC oświadczenie, w którym zapowiedział, że Dow Chemical wypłaci odszkodowania wszystkim ofiarom katastrofy ekologicznej w Bhopalu. W 1984 roku doszło tam do wybuchu w fabryce firmy Union Carbide. Życie straciło ponad trzy tysiące osób. Dow Chemical przejęło Union Carbide, ale nie czuło w obowiązku wziąć na siebie zobowiązań wobec ofiar katastrofy. Yes Meni uznali, że tak być nie może. Po wygłoszonym przez jednego z nich przemówieniu telewizyjnym prezenter zaniemówił. Opinia publiczna była zaskoczona decyzją Dow Chemical. Przerwano wiadomości, by przekazać światu informację o nagłym zwrocie w polityce finansowej wielkiej firmy. Zaskoczeni byli też akcjonariusze Dow Chemical – notowania firmy, która ogłosiła, że wiele milionów dolarów przeznaczy na pomoc innym spadły i korporacja straciła dwa miliardy dolarów. Dla mieszkańców Indii wiadomość o hojnym geście była promykiem nadziei i okazją do przypomnienia światu o największej katastrofie ekologicznej w dziejach, dla współwłaścicieli Dow Chemical wiadomość oznaczała stratę pieniędzy.
Cóż spotkało tych bezczelnych przestępców? Siedzą w więzieniu, czy może raczej ze względu na wyjątkową szkodliwość popełnionego czynu trafili na szubienicę?
Nie.
Żadna kara nie wchodzi w grę, gdyż okłamują ludzi po to, żeby pokazać jak zły jest kapitalistyczny świat. Nie można ich osądzić z tego samego powodu, dla którego nie strzela się do wściekłych tłumów demolujących sklepy czy podpalających samochody w bogatych dzielnicach. Bo zbrodnia przeciw bogatemu nie jest w naszych czasach niczym nagannym. Każdy, kto zechce, może zostać trybunem ludowym i jako sacrosanctus działać bezkarnie.
Jeżeli ktoś nie wierzył, że może istnieć ustrój anarchistyczny, ma teraz niezbity dowód. Żyje w nim.
Faciant meliora potentes
Niektórzy dziwią się, dlaczego będąc zwolennikiem wolnego rynku popieram Platformę Obywatelską. W ramach odpowiedzi chciałbym przedstawić dziś wartego uwagi kandydata tej partii:
Czym różni się Adam Duda od swoich partyjnych kolegów? Jest, jak można wywnioskować z lektury jego portalu ekonomicznego, liberałem. Takim prawdziwym, od standardu złota i walki z państwową “pomocą” gospodarczą.
Ktoś mógłby zatem zapytać: czemu ktoś o takich poglądach nie startuje z list UPR? Czego szuka w towarzystwie aferałów i półsocjalistów? Odpowiedź przynoszą sondaże. Kandydując z PO, Adam Duda ma drugi wynik na liście, co przy poparciu dla Platformy w Wielkopolsce oznacza, przy założeniu wiarygodności sondażu, pewność zwycięstwa. I to jest właśnie polityka realna.
Wszystkich chcących poznać Adama zapraszam we czwartek 28 V na spotkanie organizowane przez Stowarzyszenie “Młodzi Demokraci” w Poznaniu przy ulicy Zwierzynieckiej 13 o godzinie 20.
Turpe, turpius – finis?
Suchejcie, wiara:
Nie będzie futurystycznej tuby na dachu Muzeum Narodowego w Poznaniu. Placówka nie dostała pieniędzy z Unii Europejskiej. Jak podało Radio Merkury inwestycja została wstrzymana do odwołania.
To teraz tylko czekamy na identyczny koniec awantury z “odbudową” zamku królewskiego.
Hoc die
Dziś jest szósty czerwca. Rocznica pewnego przełomowego wydarzenia. Takiego, które w historii świata zajmuje miejsce szczególne i nie ma sobie podobnych.
W Google się tym nie przejmują. Ich zdaniem wydarzeniem najbardziej godnym dziś przypomnienia jest powstanie Tetrisa.
Arma cano – spes nova
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090709/KRAJ/269216005
Komisja “Przyjazne Państwo” zaczęła pracę nad ustawą zakładającą ułatwienie dostępu do broni palnej. W uzasadnieniu napisano, że popularyzacja strzelectwa jest konieczna, bo pokój na granicach nie będzie trwał wiecznie.
Do informacji dotarł portal tvp.info. Autorem projektu jest Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Jej członkowie przynieśli do Komisji “Przyjazne Państwo” gotowy projekt ustawy wraz z uzasadnieniem. Podczas niedawnego posiedzenia posłowie z komisji jednomyślnie zdecydowali, by przekazać projekt do zaopiniowania przez sejmowych prawników.
Projekt zakłada zmiany w uzyskiwaniu pozwoleń na broń. Powód? Niepewna przyszłość naszego kraju. “Polska ma w tej chwili unikalny w swej historii okres spokoju na granicach. Ale taki stan nie będzie trwał wiecznie. Już nieraz wydawało się, że nasz kraj będzie stał niezagrożony przez wieki, co wkrótce okazywało się bolesną ułudą” – przestrzegają autorzy projektu.
Dlatego, jak sugerują, konieczne jest wspieranie ruchów strzeleckich. “W dobie armii zawodowej, która sama nie jest w stanie obronić kraju przed agresją, niezbędne jest posiadanie obywateli odpowiednio wyszkolonych w umiejętności posługiwania się bronią” – zaznaczają.
W życiu nie podejrzewałbym posłów o tyle rozsądku. Módlmy się, by projekt przeszedł. Enos Marmor iuvato!
Tempus fugit
Właśnie uraczono nas kolejną zmianą czasu. Z tej okazji, primo, zwyczajowy cytat:
“- A cóż w tym niejasnego? Jest defilada na Placu Czerwonym. W każdym szeregu po dwudziestu ludzi. W każdym sektorze dziesięć szeregów, dwustu ludzi. Tych sektorów jest po horyzont. Maszerują równo, aż miło popatrzeć. Każdy żołnierz przez okrągły rok wyciskał z siebie siódme poty, szkoląc się na defiladę. I to nie tylko w Moskwie, ale wszędzie. Pytanie: czy wyrzucanie wyprostowanych nóg powyżej pasa, wypinanie piersi i zadzieranie brody powyżej nosa przydatne jest na wypadek działań wojennych? Po co tracić czas na ćwiczenie kroku defiladowego? Odpowiedź: po to, żeby zmusić tysiące ludzi do reagowania w sposób bezrefleksyjny, przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów, a nie zdrowego rozsądku. – Trudno się nie zgodzić. – Dobrze. W takim razie trzeba podobne ćwiczenia zastosować wobec setek milionów obywateli. – Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym? – Niekoniecznie. Mam na myśli treść, nie formę. Najważniejsze, żeby te ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie. – Masz przykłady takich kretynizmów? – Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku przestawiała wskazówki zegarów. – Czym to uzasadnić? – Oszczędnością energii. – To prawda? – Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki. Na drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie przesuniemy – i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie. Poważnym odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze jest ciemno. Albo oświetlenie ulic. Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno. Co zmieni przestawienie wskazówek? – Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach… – Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie będą mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa, telefony na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić wskazówkami zegara w każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na zużycie energii. Zresztą z oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie: latem i tak jest widno i nie ma znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem i tak jest ciemno i nie obejdzie się bez oświetlenia. Nieważne, czy jest godzinę wcześniej, czy później. – Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawiania zegarów? – Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów. – I nikt nie będzie oponować? – Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmie to jako coś naturalnego. Sam będzie sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że wszyscy podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem.”
A secundo, zegar ze strony Adama Dudy, pokazujący w oparciu o dane ministerstwa finansów, ile długów zaciągnięto dotąd w naszym imieniu. Szkoda, że nie można go cofnąć co pół roku choćby o równowartość godziny:
d�ug publiczny Polski
677 025 211 050 PLN
powered by tomaszmazur.eu
Furtum usus
Dziesięć lat temu pewna kobieta ukradła mi sto tysięcy złotych. Dziś sąd umorzył jej proces ze względu na niską szkodliwość społeczną.
Złodziejka, Ilona Rosiek-Konieczna, jest lekarką. Fałszowała recepty, żeby bezdomni i ubodzy mogli dostać leki za moje pieniądze.
- Jak przyszedł do mnie człowiek z organizmem wyniszczonym nędzą i alkoholem, a na dodatek miał nogi pokryte ranami, to mu nie mogłam tylko tych nóg opatrzyć i dać kilku witamin. Trzeba było go leczyć całego: serce, nerki, wątrobę, układ nerwowy. Na badania trzeba go było wysłać – opowiadała dziennikarzom. Leczyła więc i wysyłała, a ja płaciłem. Najwyraźniej ani jej, ani licznym jej entuzjastom nie przyszło do głowy, że mogę sobie nie życzyć, aby mój majątek był wykorzystywany do ratowania penerów przed zachlaniem się na śmierć.
Pobudki kradzieży określono w sądzie jako “szlachetne”. Zgodziłbym się z tą oceną, gdyby chodziło o kogoś bogacącego się przez wyciąganie pieniędzy z NFZ. Cieszy mnie, gdy Polacy różnymi sposobami wyrywają państwu ile się da; ostatecznie i tak mało komu udaje się odebrać równowartość płaconych podatków, naliczanych w tym kraju od prawie każdego rodzaju ludzkiego działania.
Tu jednak nie chodziło o zwrot podatku. Pani doktór nie czerpała korzyści ze swych czynów. Nie uznała dóbr zrabowanych przez państwo za własne. Podjęła się dysponowania nimi zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami, choć były cudze. Zdecydowała się zatem zostać bandytką tego samego rodzaju, co minister zdrowia, urzędnik ZUS-u albo celnik. Dobrze zasłużyła sobie na osiem lat więzienia, które sąd mógł jej wymierzyć.
W naszych czasach kradzież nie uchodzi za coś złego, więc umorzenia czy uniewinnienia można się było spodziewać. Nawet za proces zapłacę ja. Trudno, nie pierwszy raz.
Kiedyś te pieniądze złodziejom odbiorę.
04.10.09
Mathematicos pelli decernimus
piątek, 10 kwietnia 2009
Mathematicos pelli decernimus
Ewolucja metod nauczania matematyki na przykładzie zadań egzaminacyjnych
1962 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.
1972 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala.
1982 : (nowy program matematyki) Drwal dokonał wymiany zbioru T tarcicy na zbiór P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach kardynalnych wyniosła 100, przy czym każdy z jego elementów jest wart 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktów, aby przedstawić graficznie elementy zbioru P. Zbiór kosztów produkcji zawiera 20 elementów mniej niż zbiór M. Przedstaw zbiór K jako podzbiór M i odpowiedz na pytanie: jaka jest moc zbioru Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych ?
1992 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20.
2002 : Ścinając stare piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie niezorientowany drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na życie? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna.
Jako że mamy Triduum, dziś coś z prasy katolickiej (choć prasa żydowska, którą zwykle tu omawiam, też rzeczony artykuł cytowała).
Pod adresem http://tygodnik.onet.pl/30,0,25113,1,artykul.html znajdujemy przerażającą wiadomość, iż w podręczniku z zadaniami przygotowującymi do Kangura znalazła się taka oto herezja:
„Na pokładzie przechylonego sztormem statku, który w każdej chwili może zatonąć, przebywa piętnastu chrześcijan i piętnastu Turków. Aby uratować łódź, trzeba sprawić, by była lżejsza, dlatego połowa ludzi musi być wyrzucona za burtę. Jeden z chrześcijan zaproponował, by wszyscy ustawili się wkoło i za burtę wyskakiwała każda co dziewiąta osoba. Jak powinni ustawić się chrześcijanie, aby zginęli sami Turcy?”.
Jesteśmy społeczeństwem dojrzałym. Wszyscy poważni Europejczycy zgodzili się już dawno, że czas najwyższy, by Turcy i w ogóle muzułmanie zepchnęli nas wszystkich do morza. Pojawili się więc u nas ludzie, którzy zawodowo zajmują się walką z wstecznymi tendencjami w rodzaju solidarności w ramach grupy albo instynktu samozachowawczego:
“Swój zeszyt ćwiczeń pokazał Zenonowi Kruczyńskiemu jego syn Jasiek. – Podał mi go prawie bez słowa, ale jakby chciał powiedzieć: „patrz, skąd się bierze przemoc” – opowiada Kruczyński, obrońca praw zwierząt, z którym rozmowę publikowaliśmy niedawno na łamach „TP”. – Ręce mi opadły. To przykład bezmyślności, braku refleksji, które w konsekwencji prowadzą właśnie do przemocy. Poczułem się kompletnie bezradny. Może można coś w ludziach zmieniać na poziomie zachowań, ale nie wiem, czy da się zmieniać myślenie lub intencje.”
Mam dziwne przeczucie, że obrońca “praw zwierząt” (a praw roślin i grzybów już nie? dyskryminacja!) poczuł się kompletnie bezradny głównie na myśl, że synek mógłby poprosić go o pomoc w rozwiązaniu tego zadania. No, ale braki w dziedzinach ścisłych zawsze można nadrobić głośnym krzykiem.
Ekoterroryści dobrze znają tę metodę. Robią tak zawsze wtedy, gdy ktoś spyta, jak dogmat o podniesieniu poziomu oceanów w wyniku topnienia lodów Arktyki ma się do prawa Archimedesa.
Podobnym dogmatem jest zresztą twierdzenie, iż traktowanie swoich lepiej niż obcych to niewybaczalny grzech. Mówi o tym inny zawodowy strażnik nowej moralności:
“– A czemuż by nie zapytać odwrotnie: jak się mają ustawić Turcy, ażeby zginęli sami chrześcijanie? – irytuje się Jerzy Jedlicki, przewodniczący Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita. Według niego problem jest poważny, zwłaszcza że zeszyt trafia w ręce uczniów podstawówek. – To właśnie w tym wieku zaczyna się nacjonalistyczne wychowywanie przyszłych obywateli w przekonaniu, że „swój” jest zawsze godniejszy życia i szacunku niż „obcy”, innej wiary albo narodowości i dlatego mniej zasługujący na nasze względy – tłumaczy. – Takie pojęcia wsączają się niepostrzeżenie w dziecięce umysły, by kiedyś zaowocować pogardą i dyskryminacją.”
Sądzę, że pan Jedlicki byłby zachwycony, jeżeli z braku nacjonalistycznego wychowania młodzi Polacy przy najbliższym konflikcie odmówiliby zabijania “obcych” w jego obronie.
Jak napisał zmarły dokładnie pięć lat temu Poeta, największy z powojennych:
Są ludy, co dojrzały do śmierci
Prima aprilis
środa, 01 kwietnia 2009
Prima aprilis
Dziś pierwszy kwietnia, a więc rocznica – już siedemdziesiąta – zwycięstwa Hiszpanów w wojnie z komunistami. ¡Han pasado!